Islandia na weekend – Icetry.pl
Mało czasu?

Islandia w trzy dni

Najważniejsze:

Co trzeba zobaczyć?

Jeśli nie macie wiele czasu na zwiedzanie, wpadliście na spontaniczny pomysł żeby odwiedzić Islandię, a chcielibyście zobaczyć jak najwięcej ciekawych miejsc to z radością podpowiadamy co zobaczyć w trakcie krótkiego trzydniowego pobytu. 

  • Pierwszego dnia zobaczycie pierwszą islandzką latarnię morską i wygasły wulkan 
  • Na trzydniowy pobyt warto wypożyczyć samochód. Zyskacie niezależność i zaoszczędzicie czas
  • Wystarczą tylko trzy dni, żeby zobaczyć miejsca, w których powstawały największe hollywoodzkie produkcje i “Gra o tron”

    Podczas swojej pierwszej wizyty w Islandii musisz zobaczyć kilka miejsc, które są popularne, ale też niezwykle reprezentatywne dla wyspy (dlatego są takie popularne). Wymieniamy je w artykule “10 miejsc, które trzeba zobaczyć w Islandii”, szkopuł jednak w tym, że nie wszystkie z tych miejsc dacie radę ogarnąć w trzy dni. Cóż, teoretycznie w dwa możecie objechać i całą wyspę, ale umówmy się: przyjeżdżasz tu zobaczyć coś, zrobić piękne zdjęcia, zrelaksować się. Zakładamy więc, że zatrzymujesz się na jedzenie i spanie.

    Najłatwiejszą i najwygodniejszą opcją, która też oszczędzi sporo czasu, jest wynajęcie samochodu. Tu pojawia się kilka możliwości, bo jeśli chcesz oglądać miejsca w pobliżu krajowej autostrady i nocować w Reykjaviku lub w hotelach czy kempingach na trasie, spokojnie możesz wynająć zwykle, nieduże osobowe auto. 

    Jeśli chcesz zobaczyć miejsca w interiorze, używać górskich dróg (tak zwanych F-Road) polecamy wynająć większe (czytaj: terenowe) auto, którym legalnie i bezpiecznie tam wjedziesz. Plusem większego auta jest również możliwość spania w samochodzie. Z tym jednak warto uważać: nie planujcie noclegów w aucie poza kempingami albo jesienią czy w zimie. W islandzkiej prasie i tak jest już zbyt dużo wiadomości o zabójczej hipotermii.

    Najpierw należy zastanowić się nad tym czy wolicie opcję objazdu czy trzech jednodniowych wycieczek z noclegiem w okolicach Reykjaviku. Obie opcje mają swoje plusy i minusy. Objazd wiąże się z ryzykiem średniej mobilności przy konieczności zmiany planów z powodu pogody. Trzy jednodniowe wycieczki to konieczność powrotu do tego samego miejsca codziennie. Ale! Możecie wracać codziennie inną trasą i uczynić z tego trzy jednodniowe objazdy… skomplikowane? Cóż, trzeba trochę logistyki, by zobaczyć jak najwięcej w jak najkrótszym czasie.

    My wybieramy opcję 3 x 1. 

    Dzień pierwszy: Suðurnes

    To obejmujący półwysep Reykjanes region z centrum w mieście Keflavik. Tak tak, tym przy lotnisku. Zobaczenie hajlajtów Reykjanes może zająć pół dnia, ale dokładne zwiedzenie całego półwyspu potrafi pożreć już cały dzień. 

    Półwysep Reykjanes położony jest około sześćdziesięciu kilometrów od Reykjaviku, będąc jednocześnie systemem wulkanicznym. Jego usytuowanie - na granicy dwóch płyt tektonicznych - tłumaczy nagromadzenie wulkanów w tym regionie i wysoką aktywność sejsmiczną. Pełen jest więc pól geotermalnych, z najsłynniejszymi wokół jeziora Kleifarvatn i wygasłego już wulkanu Krýsuvík. 

    Na półwyspie Reykjanes znajdziecie najstarszą latarnię morską. A właściwie miejsce, w którym pierwsza w Islandii latarnia morska została w 1878 roku zbudowana. Trzęsienie ziemi z 1905 roku całkowicie zniszczyło budynek (dosłownie wepchnęło go do morza), a latarnia - którą można podziwiać do dziś - została odbudowana w roku 1907. 

    Dzień drugi: śladem wodospadów

    Dzień drugi to dzień wodospadów. Ruszając z Reykjaviku na południowy wschód będziecie kolejno mijać wodospady Urridafoss, Seljalandsfoss z ukrytym Gljúfrabúi i Skógafoss. 

    Ten ostatni prawie bezpośrednio doprowadzi Was do miejscowości Vik i Myrdal, w której zobaczycie słynną na cały świat Reynisfjarę - czarną plażę. To nie jest jedyna czarna plaża w Islandii, ale z pewnością najbardziej spektakularna. Zachwyca przede wszystkim widok jaki się z niej rozciąga na formacje skalne - według niektórych teorii będących zastygniętą lawą, według innych - skamieniałymi trollami. A także najdłuższą w Islandii ścianą słupów bazaltowych, czyli lawą zastygniętą w sześciokątnych formacjach. 

    Wcześniej jednak - i jest to przygoda warta wcześniejszego zaplanowania to znaczy kupienia biletów na statek - polecamy rejs na West Island czy też Vestmannaeyjar, bo jak mówią: nie możesz powiedzieć, że naprawdę byłeś na Islandii, jeśli nie widziałeś wyspy Westmana. Rejs statkiem trwa niecałą godzinę, widoki po drodze zapierają dech, a sama wyspa w latach siedemdziesiątych prawie totalnie zniszczona przez erupcję wulkanu, jest po prostu prześliczną perłą islandzkiej przyrody i architektury. My zrobiliśmy ten dzień w kolejności: Reykjavik -> Wyspa -> Vik -> wodospady po drodze. I takie rozwiązanie też polecamy.

    Dzień trzeci: na północ!

    Ileż można jeździć po “jedynce” w prawo i w lewo, prawda? Tym razem uderzamy na północ, do ikonicznej góry Kirkjufell, malowniczej portowej miejscowości Stykkishólmur i pięknych okolic. Przy okazji do wszystkich tych miejsc dotrzemy przez tunel Hvalfjarðargöng. To podmorski tunel istniejący od 1998 roku, sama przeprawa nim jest w dużej mierze ekscytująca. 

    Na półwysep Snæfellsnes jedziemy przede wszystkim po to, by zobaczyć najczęściej ponoć fotografowaną górę w Islandii - Kirkjufell. Mający 463 m.n.p.m. szczyt zwykle podziwia się z daleka, ale można się też na niego wspiąć. Jest to jednak góra trudna, wymagają, stroma i bez odpowiedniego przygotowania - lepiej sobie odpuścić. Przy okazji, szczyt zagrał zimę w ostatnim epizodzie “Gry o tron”. 


    Stykkishólmur to niewielkie, liczące zaledwie tysiąc mieszkańców, miasteczko portowe. Warto je odwiedzić, by zobaczyć bazaltowe ciosy na klifie i śliczne kolorowe domeczki w samym mieście. 

    Ostatni punkt programu to Snæfellsjökull, kolejna ikona Islandii: stratowulkan, w którym Juliusz Verne umieścił akcję powieści “Podróż do wnętrza ziemi”. 

    Bikepacking bikes